Co zjeść poza domem, żeby było zdrowo?

To jedno z częstszych pytań, które dostaję od podopiecznych. No bo jak sobie “radzić”, jak wychodzimy ze znajomymi, jak jedziemy na weekend towarzysko lub służbowo? Jak jeść wtedy, kiedy nie mamy ze sobą pudełek z jedzeniem, kiedy idziemy do normalnej restauracji, w której nikt nie “wydziwia”?

Dzisiaj parę punktów o tym, co jeść, żeby było zdrowo poza domem. 🙂

Pierwsze i najważniejsze – to nie jest to, co jemy przez 80% czasu, więc nie musi też być w 100% perfekcyjne.
Z resztą – nic nie musi, bo wszystko już takie jest 😉 (trochę Dorota-filozof, ale to nie ten dział 🙂 ) 

Potraktujmy to jako okazję wyjątkową, ale nie na tyle, żeby przyzwyczajać się do próbowania tego, czego w codzienności byśmy nie wybierali – mając świadomość, że to totalnie bezwartościowe (np. smażone fryty z rybą w panierce grubszej niż ryba)

Może dobrym pomysłem jest też, żeby tego dnia nie kategoryzować swojej diety i nie “być” np. “paleo” czy “gluten-free” (jeśli tylko nie masz celiakii lub sporej nadwrażliwości) itd. Czerp radość z dobrej atmosfery i luzu psychicznego, który fundujesz sobie oraz osobom w Twoim otoczeniu. Niektórych to nie rusza, ale często nasze wymysły żywieniowe mogą wpływać na komfort osoby, z którą się spotykamy. Ona bierze pizzę, a Ty tylko czystą zupę czy parę liści sałaty.
Ty nie czujesz się wyluzowana – to ona na pewno nie będzie.

Także zasada nr 1 – wrzuć na luz, ale z rozsądkiem. Na tyle, żebyś po takim posiłku nie czuł się ociężały do wieczora. 🙂

Smacznego

Smacznego

1. Wybieraj danie, które nie jest smażone lub jest tylko delikatnie podsmażone.

Niekoniecznie musi to być od razu sama sałatka (chyba, że to mały głód – wtedy jest to dooobra opcja 🙂 ). Warto spytać które mięso/ryba/warzywa nie są smażone, a na przykład pieczone lub gotowane. Śmiało można pytać o to, które z nich jest bez panierki i już to powinno być dla nas dobrym kierunkiem.

2. Jeśli możesz wybierać – stawiaj na ryż/ziemniaki gotowane/kaszę zamiast naleśników i placków ziemniaczanych.

3. Dobieraj surówki i warzywa saute.

Najlepiej unikając tych z dodatkiem majonezu, zasmażki i innych ciężkich sosów.

4. Unikaj dań zapiekanych z serem.

Kaloryczność leci w kosmos, nie jesteśmy w stanie przewidzieć ile tam go jest i jeśli na co dzień unikamy – może być to po prostu ciężki temat do przełknięcia.

5. Jeśli są dostępne – warto spróbować opcji wege z menu.

Zwykle dania te są prostsze, ale mają więcej warzyw niż opcje dla mięsożerców.

6. Wybierz się na sushi!

Zupa to super opcja!

 

7. Wybierz zupę! – najpewniej się nią nie najesz, ale jako dodatek do głównego dania zupa to dobry pomysł.

Zwykle nawet w restauracjach dostępne są opcje delikatnych zup warzywnych bez śmietany. 

8. Do picia zawsze lepsza woda niż cola / inny napój gazowany/słodzony.

9. Opcje dla osób, które wychodzą na kebsa, a nie do restauracji to:

* kebs na talerzu z dodatkiem ketchupu (zamiast tłustych sosów majonezowych)
* kebs wege bez mięsa niewiadomego pochodzenia – czyli trochę to bułka z surówkami, a nie kebab

10. Jedz co chcesz i się nie stresuj – to dobry wybór raz na jakiś czas dla każdego, kto czuje się zdrowy.

Nie świruj, jedz z głową ale wszystko co masz ochotę. Nie rób z “cheat-meala’ cheat-weekendu, cheat-week czy cheat-month, a będzie git. 🙂

Jeśli unikasz wyjść ze znajomymi, bo boisz się, że nie będziesz miał co jeść – wyluzuj się i idź na kompromis z samym sobą. 🙂

11. Nie gadaj o tym, czego nie możesz a co możesz jeść przy posiłku poza domem. Ciesz się tym i nie marudź. Możesz wszystko, ewentualnie sam sobie czegoś zabraniasz.*

Jeśli jesteś z osobami, dla których dieta nie jest tematem nr jeden – tym bardziej. To nikogo nie obchodzi, a jeśli nie chcesz być traktowany “wyjątkowo” w kwestii jedzenia, to nie dawaj do tego powodów. Przez zdrowe odżywianie nie stawaj się tym, który “je tylko sałatę” w towarzystwie. 😉 Chyba, że Ci to odpowiada. 🙂

*nie dotyczy osób, które naprawdę mają ścisłą zaleconą dietoterapię w zdiagnozowanej jednostce chorobowej.

Lubisz to? Lubisz, co? Podziel się więc z innymi:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on Pinterest
KATEGORIE: Dieta w praktyce - porady, Psychologia, zdrowie psychiczne i motywacja

Powiązane wpisy

Komentarze (9)

Ciekawy wpis i świetny blog. Czytam, czytam 😉

W tygodniu jadam to co sama przygotuję, ale gdy gdzieś wyjeżdżam to już nie jest to możliwe. Przeważnie daję sobie dyspensę na jednorazowy posiłek w restauracji. Jem to co lubię. Ale jeśli tych posiłków ma być więcej zdecydowanie stosuję się do chyba wszystkich Twoich rad. I wybieram w miarę możliwości…. U mnie dochodzi dodatkowy problem, bo jestem uczulona na czosnek…. Ale daje rade 🙂 Twoje rady są dokładnie takie jak stosuję 🙂

Wow, to świetnie! 🙂

To dobre rady dla ludzi na diecie. Najgorsze jest słuchanie czego nie mogą jeść – zwłaszcza gdy dokładnie to masz na swoim talerzu 😀

Dokładnie o tym piszę! 😀

Bardzo cenny wpis, a przy tym takie “zdrowe” podejście 🙂 Myślę, że jak ktoś dokonuje w miarę dobrych wyborów, ale przy tym nie robi cyrku w knajpie, że czegoś nie zje, to jest o wiele lepszym przykładem tego, że zdrowe odżywianie ma tyle zalet, niż jedząc “tylko sałatę” 😀

Dość często stołuję się z mieście, więc te wskazówki na pewno się przydadzą 🙂

Bardzo ciekawy artykuł. Zwłaszcza ostatni punkt. Nie warto psuć spotkania opowiadaniem, czego nie można. Choć czasem warto powiedzieć, że jestem na diecie i tym jednym stwierdzeniem zamknąć temat.

Proste rady, które warto wcielić w życie, bo mogą wiele zmienić 🙂 Podoba mi się jednak to, że nie ma w tym poście straszenia ani skłonności do przesady – i to się nazywa “zdrowe” podejście 🙂 Pozdrowienia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

proudly created by CoffeeCode.IT