Dieta przestała działać – dlaczego już nie chudniesz?

Przechodzisz “na dietę” – to znaczy zaczynasz odżywiać się w jakiś konkretny sposób – najczęściej chcąc się odchudzić początkowo ucinasz połowę tego, co jesz (tzw. dieta MŻ <- o tym, dlaczego jest kiepskim pomysłem), wykluczasz kolację lub eliminujesz jedne a włączasz inne produkty. Ograniczasz kalorie / węgle / tłuszcz, wchodzisz na paleo / na raw czy jakiegokolwiek innego dukana.

Pierwszy tydzień – jesteś zachwycony, 2 kg w dół, wszystko staje się piękniejsze, a Ty widzisz, że to ma sens. 🙂 Drugi tydzień spada 1-1,5 kg no, ale wiadomo – woda i te sprawy. Teraz czujesz, że zaczynasz palić tłuszcz – wiesz, bo spada wolniej, ale stabilnie. Wszystko super.
Odżywiasz się teoretycznie zdrowo, więc Twój organizm chce przywrócić Cię do formy.

Nagle po paru tygodniach waga staje. Zupełnie. Czujesz, że dieta już nie działa, więc idziesz na inną – zmniejszasz jeszcze energię i dodajesz więcej treningów – jednocześnie. Jak nie low fat, to teraz low carb – zlatuje glikogen, kilogramy trochę spadają i po 2 tygodniach znowu nic nie chudniesz.
Zaczynasz się wkurzać. Pomiędzy jedną z drugą dietą robisz sobie tydzień (albo miesiąc) pod tytułem “od poniedziałku dieta“, a potem obiecujesz sobie wytrwać na 1000 kaloriach do momentu, aż będziesz mieć wymarzone xx kg. Później jakoś to będzie.

Efekt

Diety przestają na Ciebie działać, albo to ty przestajesz działać na diecie. Co z tego, że jesz jogurcik naturalny (bo słodzony wykluczyłeś w 3-ciej z diet) z musli (ale już tym bez cukru), a na kolację serek wiejski z pomidorem – typowa dieta przestała działać, a waga stoi jakieś 4-5 kg od celu podczas gdy Ty jesz maks 1400-1600kcal (w weekendy czasami zdarza się nie liczyć kcal, bo przecież i tak to nie działa…). Kalorie znasz na pamięć, wiesz dokładnie o której powinieneś zjeść kolejny posiłek.

Jesteś niewolnikiem diet. Przecież jak odpuścisz – zaczniesz tyć (dlaczego tak łatwo pisałam tutaj). Utrzymanie masy ciała nie jest już naturalne. Teraz jest to walka z ciałem, które chce tyć – a nie chudnąć tak, jak na początku.

Znasz ten scenariusz?

Prawdopodobnie nie jesteś jedyny. Dieta już nie działa, a Ty nie chudniesz tak łatwo, jak na początku. Masz wrażenie, że w ogóle nie chudniesz, bo próbowałeś już wszystkiego i marny efekt. Zerknij tu na grafikę:

https://www.instagram.com/p/BoI6jLrglrP/

Dlaczego tak się dzieje?

Teraz zdziwienie: Twój organizm jest naprawdę mądry. 🙂 Hurrey!

Przez kombinacje, jakie wprowadzałeś przestał Ci ufać i uznał, że pora być oszczędniejszym – to świadczy o jego wydajności. Zmniejsza się produkcja hormonów regulujących pracę tarczycy (jeśli nie masz niedoczynności tarczycy ani autoimmunologii, a wartości fT3 i fT4 są na niskim poziomie), często kojarzy fakty ograniczania pokarmu i u kobiet zatrzymuje miesiączkę.

Dobry metabolizm” powinniśmy traktować zupełnie odwrotnie niż obecnie się uważa – ludzie używają tego zwrotu w odniesieniu do osób, które mogą jeść ile chcą i są szczupłe. Z drugiej strony DOBRY oznacza wydajny – a więc taki, który jest wolny i potrzebuje mniej energii do tego, by utrzymać masę ciała. Ciężko jednak ograniczać się do minimum całe życie nawet, jeśli przyjmiemy fakt, że oszczędne jedzenie naprawdę jest w wymiarze długoterminowym najlepszym rozwiązaniem jeśli chodzi o długość i jakość życia.

Jedz mało, zdrowo a będziesz żył długo i nie będzie Cię to bolało. 😉

sp
Co jednak z najgorszym scenariuszem – ćwiczysz po 2-3h dziennie, jesz te 1300kcal i waga stoi?

Musisz porządnie zastanowić się nad swoją dietą, motywacją i zdrowiem.

Jeśli coś nie działa, a Ty z nadzieją ciągle do tego wracasz – pewnie wrócisz do tego miejsca jeszcze nieraz.

1. Zrób remanent

Zastanów się kiedy i jak często zdarza Ci się napad na jedzenie. Co wtedy jesz? Czego organizm się domaga? SKĄD TA ZŁOŚĆ?

2. Usuń z głowy schematy

Zmień godziny posiłków lub zmień ich jakość dodając więcej kalorii. Nie bój się masła i spróbuj naśladować swoich znajomych (tych, którzy dbają o dietę, ale nie mają schizy) – wyluzuj.

3. Wyluzuj! Trzeba to podkreślić. Nie spinaj się tak!

4. Dodaj więcej energii – wskocz na tydzień na +400kcal, później zjedź trochę w dół i tydzień po tygodniu zwiększaj ją o 100kcal. Najlepiej po prostu przestań myśleć o kaloriach i jedz proste, odżywcze pokarmy. Jeśli masz liczenie kalorii w głowie od lat – będzie Ci ciężko, ale musisz z tym powalczyć. Kalorie wywal do kosza – teraz odżywiaj swój organizm pokarmem, prawdziwym pokarmem a nie kaloriami!

5. Zmniejsz ilość treningów z 3h do jednej

Daj sobie odetchnąć. Idź na spacer, spotkaj się ze znajomymi.

6. Ciesz się, śmiej się, chodź na boso po trawie i bierz zimne prysznice

Przywracaj swoją wewnętrzną energię, która jest od lat tłumiona dietami, które nie zgrywają się z Twoim wnętrzem. Nie duś się w końcu!

7. Przestań siebie nienawidzić!

To najgorszy przeciwnik diet – jesteś swoim wrogiem i chcesz pozbyć się tego tłustego cielska. Daj spokój.

To Twoje ciało – masz je w pierwszej kolejności szanować i kochać. Nikt inny nie będzie tego robił tak, jak Ty. Odwdzięczy się Tobie bardziej niż myślisz. Wstawaj i uśmiechaj się do lustra – kochaj się.
(to prowadzi do tego, że bardziej zwracamy uwagę na to co jemy – nie dla chudnięcia, ale dlatego, że siebie szanujemy. Jeśli się szanujesz – dbasz o to, by nie wrzucać w siebie syfu jak do śmietnika).

Naucz się odżywiać – inaczej nigdy nie będziesz szczupły i energiczny!

Parę zmian schematów na bardziej naturalne przywróci Tobie naturalne odruchy – Twój organizm będzie śmielej pokazywał czego naprawdę mu potrzeba. Masz ochotę na pomarańczę? – zjesz ją nawet po 18 i z pewnością Ci nie zaszkodzi.

IMG_1715edit
damndelicious.net/2014/03/14/blueberry-green-smoothie/

 

Naturalne sygnały z organizmu wracają, jeśli na co dzień nie zjadasz cukru i dużej ilości produktów przetworzonych. To jasne – toksyny i chemia zaburzają Twoją wewnętrzną energię.

Nie chudniesz bo Twój organizm skumulował dużo wody, która gdzieś się “zatrzymała”. Tak zwana “martwa woda” nie odpływa przez toksyny, chemię i brak odpoczynku.

Potrzebujesz odpocząć i naprawdę dać sobie czas na to, aby odżywić organizm.

O metabolic damage (załamaniu metabolicznym) poczytasz tutaj.

 

17 Komentarzy

  • Pawel

    ,
    29 czerwca 2017 o godz. 09:16

    No co prawda to prawda dobrze napisane, trzeba zacząc od podstaw:)

  • Przemas

    ,
    25 czerwca 2017 o godz. 22:26

    Ze ja dopiero teraz trafilem na ten tekst, jest motywacja

  • asfit.pl

    ,
    6 maja 2016 o godz. 02:01

    Świetny tekst !

  • Silvets

    ,
    1 marca 2016 o godz. 23:13

    Dobry artykuł!

  • Magda

    ,
    22 lutego 2016 o godz. 19:13

    Niestety u mnie stało sie dokładnie jak jest tu opisane , zaczelam (nieswiadomie) od diety bardzo niskokalorycznej, schudłam fakt 30kg szybko, ale nastąpil zastój i wszystko co sie z nim wiąże , po kilku miesiacah daremnej walki poddalam sie z wynikiem + 15 kg. Czytam te wszystkie blogi, dobre rady, zapisuje, mysle… jednak jestem na to za głupia , nadal nie wiem co dalej robic 🙁

  • Karola

    ,
    4 stycznia 2016 o godz. 10:53

    Dieta to nie wszystko. Trzeba pamiętać o aktywności fizycznej 🙂 W szczególności kiedy już jest problem z pozbywaniem się kolejnych kilogramów.

  • Ola

    ,
    28 grudnia 2015 o godz. 20:56

    Przystępnie wytłumaczone. Fajnie, że można przeczytać na blogu taki instant. Daje kopa motywacyjnego. Dzięki !

  • Karola

    ,
    14 grudnia 2015 o godz. 16:24

    Świetny wpis. Mnóstwo w nim prawdy. Osobiście podczas odchudzania postawiłam mimo wszystko na regularne posiłki moim zdaniem to podstawa przy większej nadwadze. (diety w tym przypadku często powodują efekt jojo).

  • pamela

    ,
    18 września 2015 o godz. 12:45

    Jesteś wspaniała Dorotko ; *

    • Dorota

      ,
      24 września 2015 o godz. 22:00

      Dziękuję! :* Wy też jesteście super. <3

  • marissa

    ,
    1 czerwca 2015 o godz. 12:14

    Ojej, kiedy to ja pisałam o plateau, już strasznie dawno temu… mimo to takie rady się przydają i dobrze jest to sobie odświeżyć w głowie 🙂

    http://www.pretty-perfection.pl/

  • Lucjano

    ,
    20 maja 2015 o godz. 11:07

    Odpowiednie odżywianie jest bardzo ważne, szczególnie przy pracy “za biurkiem”. Mi ciężko było się przestawić z pracy fizycznej na siedzącą (jeśli chodzi o jedzenie-jadłem cały czas te same ilości) i teraz mam te kilka kg do zrzucenia 🙂

  • SlimSizeMe

    ,
    19 maja 2015 o godz. 07:45

    Lubię Twoje podejście, chociaż przeraża mnie ta miłość do Paleo :). Od ok.7 roku życia nie za bardzo przepadam za mięsem, zjem od czasu do czasu (bywa że ze smakiem), jednak przeważnie nie mam na nie ochoty, nie smakuje mi. Czasem gdy się odchudzałam to na siłę wciskałam w siebie kurczaka, aż mi się niedobrze robiło. Chyba nie tędy droga? Teraz staram się dostarczać sobie białka (twaróg, strączki, sery typu mozzarella lub feta oraz ser żółty – małe ilości) i wszystko mi smakuje i jem ze smakiem. Mam nadzieje, że to nie jest dziwne i złe?

    • Dorota

      ,
      19 maja 2015 o godz. 14:48

      Jeśli nie lubisz – nie ma sensu się zmuszać. Sugeruję tylko wątróbkę/czerwone mięso jeśli ktoś ma duże niedobory żelaza/wit. B12/ogólnie jest osłabiony, jednak z doświadczenia wiem, że dieta wege, czy nawet wegańska może wiązać się z super morfologią. Nie ma też jakiejś szczególnej potrzeby, żeby ładować duże ilości nabiału..:)

  • Kinga

    ,
    16 maja 2015 o godz. 10:49

    Święta prawda 🙂 Niby wystarczy wszystko odpowiednio wcielić w życie, ale nie jest to proste. Dzięki za ten wpis 🙂

  • Patryk

    ,
    29 kwietnia 2015 o godz. 21:15

    Świetny tekst – dzięki! Wiem nawet komu zaraz muszę podesłać linka 🙂

    • Dorota

      ,
      30 kwietnia 2015 o godz. 08:37

      komu? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Otrzymaj 4-tygodniowy mailing "Jak schudnąć?" i wiele więcej w przyszłości! :)

Wyślij mi newsletter (bez spamowania)!

 

Zapis do Projektu jest jednocześnie zapisem na newsletter. Akceptuję to i wiem, że w każdym momencie mogę zrezygnować.

 

Zapis do Projektu jest jednocześnie zapisem na newsletter. Akceptuję to i wiem, że w każdym momencie mogę zrezygnować.

 

Zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych w celu wysyłki newslettera. Przeczytaj politykę prywatności".